Identyfikator to nieodzowny element właściwie każdej konferencji. Bywałem na takich, gdzie identyfikatory były naprawdę świetne, bywałem też na takich, na których zupełnie nie spełniały swojego zadania. To nie jest zdecydowanie element, któremu poświęca się zbyt wiele uwagi, a szkoda, bo kilka detali może spowodować, że będą one znacznie lepsze. I nie potrzeba tu żadnych magicznych technologii!

1. Szybko wydany i bez błędu 😉

Ok, na start nieco odbiegam od samego identyfikatora jako takiego, ale chyba jedną z bardziej denerwujących mnie kwestii na starcie konferencji jest mało sprawna rejestracja. Zrób symulację ile osób jesteście w stanie obsłużyć i weź pod uwagę, że większość przyjdzie w ostatniej chwili, na raz. Zmniejsz do minimum kwestie formalne na starcie. A potem zobacz ile czasu wychodzi, pomnóż to przez liczbę osób mogących stać w kolejce i podziel przez ilość osób wydających identyfikatory. Słabo zniechęcać ludzi już na starcie długimi kolejkami 🙂

2. Duże imię i nazwisko, firma

To chyba jedna z ważniejszych kwestii jeśli chodzi o identyfikator, często jednak zaniedbywana. Uwaga, nawet osoby takie jak ja, które mają bardzo dobrą pamięć do twarzy i nazwisk, mogą trafić na sytuację w której kogoś nie pamiętają. Oczywiście ta osoba zawsze krzyknie „no sieeeeeema co u ciebie?”. I wtedy ZONK. Szybkie zerknięcie na identyfikator pomaga zidentyfikować (nomen omen) osobę. Albo jej nie znamy i chcemy zerknąć aby zobaczyć kim jest, niekoniecznie podchodząc na 30 cm. Duży napis prostym fontem zawsze pomaga.

Jeśli zamieszczasz tam firmą, albo organizację – niech też będzie dużym fontem. Czasem od razu chcemy zobaczyć czym dana osoba się zajmuje, nawet gdy jej nie znamy albo jej nazwisko nic nam nie mówi. Żeby zagadać, albo wręcz przeciwnie – nie zagadać 🙂

3. Zdjęcie z mediów społecznościowych

„Prawda czasu, prawda ekranu” – to stare powiedzenie dziś znaczy zupełnie co innego i nie chodzi mi o TVP. Chodzi o to, że inaczej wyglądamy na żywo niż w sieci. I nie mówię tylko o osobach mających kota w profilowym, mówię o tym, że – co w sumie nie jest dziwne – wybieramy bardzo korzystne zdjęcia na profilówki. Czasem zbyt 😀 No dobra, nie chcę być złośliwy, czasem po prostu kojarzymy mocno profilowe, nawet nie kojarząc nazwiska. Wzrokowcy tak mają. Dobrze jest gdy na identyfikatorze jest możliwość zamieszczenia takiej foty. Na konferencjach gdzie ludzie znają się z sieci może to ułatwić identyfikację danej osoby.

4. Dwustronny

Prawo Murphy’ego mówi, że choć kot zawsze spada na cztery łapy, to kromka chleba zawsze spada na ziemię masłem do dołu. A identyfikator zawsze odwraca się w złą stronę. Przynajmniej mnie. I osobom, które chcę odcyfrować. Ja wiem, że to zazwyczaj podwójny koszt, ale chyba nie aż tak duży, co?

5. Kody kolorystyczne

Fajnym motywem zgłaszanym przez kilka osób są kody kolorystyczne. Mogą one oznaczać różne kwestie, w zależności od konferencji. Od działów, przez branże aż po tematy dyskusji, które chcemy nawiązać. Kolor może odróżniać prelegentów od uczestników, może też oznaczać wiele innych kwestii. Może w końcu być częścią systemu grywalizacji, ale o tym za chwilę.

6. Grywalizacja

Wyobraź sobie, że w rogu każdego identyfikatora jest zwierzątko. Albo litera. Albo numer (jak to konfa dla umysłów ścisłych, chociaż dla nich to może nawet działanie jakieś i trzeba obliczyć wynik 😀 Albo UUID). Zadaniem uczestników jest odszukanie osób z takim samym symbolem. Oczywiście nieobowiązkowo, ale jak pojawią się nagrody dla 5 osób, które spotkają się z takim samym symbolem, to może być niezły fun i integracja!

7. QR kod

Jeszcze niedawno sam śmiałem się z kodów, ale po pobycie w Szanghaju przestałem. Oni naprawdę fajnie je wykorzystują. Może być w nich zakodowana wizytówka (ja nienawidzę ich zbierać), można to też połączyć z aplikacją eventową i na przykład zbierać szybko dane osób, które spotykamy. Ostatnio na światowym Jamboree skautowym, w którym brałem udział, uczestnicy mieli specjalne zegarki z bluetoothem, gdzie wciśnięcie ich na raz powodowało wymianę danych dwóch osób – ale to już wyższa szkoła jazdy.

8. Nie tylko smycz

Smycze to standard, szczególnie jeśli robi je sponsor i jest na nich jego logo. Ale może pomyśleć o innych mocowaniach? Klipsie chociażby? Ja nie lubię smyczy, bo… zasłaniają mi wzór na koszulce, a ten często jest NAJWAŻNIEJSZY 😀 Część osób zgłaszała mi także, że lubi gdy identyfikator wisi dość wysoko, wtedy łatwiej… ukradkiem na niego zerknąć 😉

9.Agenda

Dwustronny identyfikator może to wykluczać, ale niekoniecznie. Mowa oczywiście o agendzie. To bardzo dobry pomysł, szczególnie jeśli konferencja nie ma aplikacji. Identyfikator może znajdować się w…

10. Plastikowa koszulka

No właśnie. Taki identyfikator może być dwustronny, a w środku pomieścić jeszcze agendę, czy choćby kupony na lunch, czy do open baru! Bo zgubienie tych to przecież wielka tragedia 😉

I to tyle pomysłów na identyfikator. Prostych. Te kreatywne opiszę kiedy indziej.

Aha, identyfikatorów akurat nie produkujemy, ale jeśli masz chęć na jakieś konferencyjne tekstylia, to jesteśmy w nich specjalistami!

Dziękuję za pomysły: Karolinie Rojek, Paulinie Maludy, Tomaszowi Jóźwikowi, Jakubowi Sajdkowi, Tarykowi Abu-Hassanowi i Dominikowi Komarowi 🙂